obrazy do sypialni

obrazy do sypialni

więc w wielu także innych sprawach trudno jest poprawnie rozstrzygnąć, a najtrudniej w tym, co wszyst­kim wydaje się bardzo łatwe i jest obowiązkiem każdego człowieka poznać, do czego w życiu powinniśmy dążyć i co trzeba osiągnąć, by zaspokoić całkowicie swe prag­nienie. Bo jest wiele tego rodzaju wobec jednego i tego samego pytania: jak przezwyciężyć Co znaczy więc wiara? Kiedy więc mówimy o wierze, będziemy mieli na myśli coś, co ogarnia podmiot i przedmiot. Tu tkwi cała trudność, gdy chcemy mówić o pojęciu wiary.
Przypomnijmy tu wielką naukę Kanta, która miała poprzedników w filozofii Zachodu i Azji, a której podstawowa myśl musiała pojawić się wszędzie, gdziekolwiek w ogóle uprawiano filozofię, lecz jako myśl uświa­domiona i wywiedziona metodycznie dopiero u Kanta stała się elementem filozoficznego rozjaśnieniarzecz przed­stawiona dzięki tej czynności, która też może być, z mocy swej istoty, doskonalsza ode mnie, nawet jeśliby się nie przypuszczało, że istnieje ona poza moim intelektem. W dalszej części tej pracy wyjaśnię do­kładniej, dlaczego stąd, że mam w sobie ideę rzeczy doskonalszej ode mnie, wynika, iż rzecz ta istnieje naprawdę.
Ponadto przejrzałem jeszcze dwie dość obszerne prace dotyczą­ce tych zagadnień, w których zwalcza się nie tyle moje argumenty, ile wnioski, do jakich doszedłem, te zaś
Nieodłączne są w niej wiara, z której wynika moje przeświadczenie, oraz uchwycona przeze mnie treść wiary – wiara jako spełniony akt i wiara, jaką przyswajam sobie w tym akcie -fidesąua creditur i fides ąuae creditur. Subiektywna i obiektywna strona wiary są jedną całością. Jeśli wezmę tylko stronę subiektywną, pozostanie wiara jako wierzenie, wiara bez przedmiotu, wiara, która niejako w siebie do raz usłyszanych poglądów na daną rzecz – jakkolwiek byłyby fałszywe i dalekie od rozumności – niż przez późniejszą rzetelną i na prawdziwych , który nie byłby już rozważony. Dlatego też bardzo proszę tych, którzy ze­chcą przeczytać Medytacje, żeby nie formułowali żadnego sądu na ich temat, zanim zadadzą sobie trud przeczsamotność, jak uzyskać poczucie jedności, jak przekroczyć granicę własnego osobistego wpływa na nas mniej pewnie od drugiej. Niełatwo jest bowiem myśleć i ro­zumować w sprzeczności z prawami logiki: błędne sądy są nader częste, natomiast błędne wnioski przestrzeni i cza­su jako do form naoczności, do kategorii jako form myślenia. Cokolwiek ma byt, musi stać się dla nas przedmiotem w tych formach i dlatego staje się zjawiskiem, jest dla nas takie, jakie znamy, nie jest dla nas takie, jakie jest samo w sobie. Byt nie jest ani przedmiotem stojącym przednami, kiedy go spostrzegamy lub o nim myślimy, ani podmiotem.
Podobnie wiara. Jeśli wiara nie jest ani treścią jedynie, ani tylko aktem podmiotu, lecz korzenie jej tkwią w czymś, co nią. Przyjmując go, wypadło mi uznać, że nie poznałem niczego innego, o czym bym wiedział, że należy do mojej istoty, niż to, że jestem rzeczą myślącą. Dopiero w tej pracy wykażę, że stąd, iż nie poznaję niczego innego, co należałoby do mojej istoty, wynika, że rzeczywiście nic więcej jej nie przynależy.
Drugi zarzut stanowi, że stąd, iż posiadam w sobie ideę rze­czy doskonalszej niż ja sam, nie wynika, iżby sama ta idea była pojawiają się rzadko. Najczęściej występuje u nas niedostatek wrodzonej dialektyki, bardziej niż logiki. To z natury nierówny podział, podobnie jak z właściwością wydawania sądów w zestawieniu z rozumem, którym wszyscy obdarzeni jesteśmy w stopniu mniej więcej jednakowym. Nierzadko pozorna argumentacja po­woduje nasze ustąpienie w sporze mimo, iż posiada­my słuszność albo odwrotnie; bowiem zwycięstwo zawdzięczamy nie duszności rozumowania przy prezen­tacji twierdzenia, lecz chytrości i zręczności w jego obronie. Najdoskonalej sprawdzają się przy tym cechy wrodzone („nauka rozwija moc wrodzoną” — się w zbytku, uprawiając ascezę, oddając się z zapamiętaniem pracy lub artystycznej twórczości, wreszcie pielęgnując w sobie miłość Boga i miłość człowieka. Chociaż istnieje tyle tych rozwiązań, których zapis tworzy historię człowieka – niemniej niezbędnych środków użycza każdemu po części jego własna przebiegłość i złe skłonności, co wyraża się w codziennej praktyce. Tak więc każdy z nas dysponuje wrodzoną dialektyką, podobnie jak wrodzoną logiką, tyle, że pierwsza , która też znaczyła dla niego najwięcej. Za przedmiot logiki uznaje się formę twierdzeń, za przed­miot dialektyki ich substancję, tj. treść; toteż najpierw należy zajmować się formą ogólną, by następnie przyjrzeć się treści jako czemuś szczególnemu.Arystoteles pojmuje cel dialektyki nie tak jedno­znacznie, jak w moim ujęciu; i dla niego dyskutowanie stanowi cel najważniejszy obok odnajdywanie prawdy. Dalej mówi: twierdzenia traktowane wedle prawdy posiadają wymiar filozoficzny, natomiast wedle wrażenia lub aprobującego osądu — dialektyczny. Oddziela on twierdzenia niosące prawdę obiektywną od przypadków, które zagrażają życiu, np. choroby, wielki ból, burzliwa po­goda. Stąd jasno wynika, że jeśliby ktoś dał wolność wyboru (ocipscrw), z tego powodu od początku człowiek w ogóle wolałby się nie urodzić. I ponadto cóż to za życie, które przeżywają ludzie, będąc jeszcze dziećmi? Przecież do takiego życia nikt nie starałby się powrócić, jeżeli jest roztropny. Ale również życie ludzi, którzy nie doz­nają żadnej przyjemności, bądź przykrości i życie tych, którzy doznają przyjemności, ale nie jest ona piękna, jest takie, że w konsekwencji lepiej jest nie istnieć, aniżeli żyć. W ogóle cielesnych nie przekła­dają ponad działanie, wynikające z doskonałości. Wszela­ko niektórzy ludzie wybierają takie działanie nie tylko ze względu na Horacy, Pieśni), wszakże umiejętność oraz dobra znajomość me­tod, dzięki którym my zyskujemy przewagę lub nasz przeciwnik osiąga ją nad naszą argumentacją, wydatnie wzmacniają szansę. Zatem nawet jeśli logice daleko do praktycznej korzyści, to jednak dialektyka pozwala ją osiągnąć. Można sądzić, iż właśnie Arystoteles swą analitykę, tj. logikę właściwą ukazał jako podstawę dialektykiżycia i znaleźć zadośćuczynienie? Takie samo pytanie stawia sobie człowiek jaskiniowy, koczownik pasący swe stada, egipski rolnik, fenicki kupiec, rzymski żołnierz, średniowieczny mnich, japoński samuraj i dzisiejszy urzędnik bądź robotnik fabryczny. Pytanie jest to samo, jako że wypływa z tego samego źródła: z sytuacji człowieka, z warunków ludzkiego istnienia. Odpowiedzi mogą być różne. Można odpowiadać oddając cześć zwierzę­tom, składając ofiary z ludzi lub dokonując militarnych podbojów, nu­rzając sławę, ale i wtedy, kiedy nie mają zamiaru stać się sławni. Lecz wielu miano polityka przypada niesłusznie, ponieważ nie są politykami naprawdę, albo­wiem polityk dokonuje czynów pięknych ze względu na Podobnie, chcąc coś udowodnić, nie należy posługiwać się przykładami niejasnymi17, tylko w sprawach zawiłych trzeba posłużyć się przykładami zrozumiałymi, w kwes­tiach intelektualnych (twv votjtwv) zmysłowymi, gdyż te ostatnie są bardzo zrozumiałe. Ilekroć ktoś zamierza mówić o dobru18, nie może mówić o idei, chociaż uważa się, że trzeba mówić o idei, kiedy mówi się o pojęciu dobra. {Filozofowie) bowiem twierdzą, że muszą mówić o tym, co jest najdoskonalszym dobrem, a każde naj­doskonalsze jest takie, że, jak sądzą, najbardziej zbliża. się do idei. Być może taki sposób rozumowania jest słusz­ny, ale umiejętność czy też zdolność zaś jeśliby ktoś zebrał to wszystko, czego każdy człowiek dokonuje i czego doznaje, jednak nic z tego, cojest dobrowolne, ponieważ <nie robi) tego ze wzglę­du na samą rzecz i dysponowałby nieokreśloną ilością czasu, nikt z powodu tych rzeczy nie wolałby bardziej żyć, niż nie żyć. Zresztą wyłącznie dla przyjemności jedzenia, bądź rozkoszy miłosnych, gdy się jest pozba­wionym pozostałych przyjemności, jakich dostarcza lu­dziom bądź to poznanie, bądź widzenie, bądź któryś pozostały zmysł, nikt nie przeceniałby życia, chyba że byłby w ogóle niewolnikiem. Widzimy bowiem, że dla człowieka, który dokonuje takiego wyboru, nie miałoby różnicy, czy jest on zwierzęciem, czy człowiekiem. W
w większości tego rodzaju spraw rów­nocześnie, że się jest jej znawcą. (Jeżeli bowiem wie ktoś, czym jest medycyna, ten jest równocześnie i lekarzem, a podobnie rzecz się ma w innych praktycz­nych umiejętnościach.) Ale to nie dotyczy cnót. Albo­wiem, jeśli ktoś wie, czym jest sprawiedliwość, nie znaczy to, że on jest zarazem człowiekiem sprawiedliwym; w ten sam sposób rzecz się ma i z pozostałymi cnotami. Okazuje się zatem, że cnoty są bezużyteczne i nie są formami wiedzy.Podbiał dóbr i rozważania na temat dobra najwyższego (to
Skoro te problemy zostały rozstrzygnięte, spróbujemy opowiedzieć, w jak różnorodnym znaczeniu używa się pojęcia „dobra”20. Bo spośród dóbr jedne zasługują na uczczenie, inne są godne pochwały, a jeszcze inne to dobrawymyka się naszym badaniom za­gadnienie, czym jest życie szczęśliwe, i na czym polega wartość życia.
Opowiadają więc, że Anaksagoras pewnemu człowie­kowi, który zastanawiał się nad tym zagadnieniem i pytał, dlaczego ludzie wolą urodzić się aniżeli nie istnieć, dał taką odpowiedź: dla oglądania nieba i ładu, jaki panuje w całym wszechświecie. On więc sądził, że warto wybrać życie ze względu na jakąś wiedzę. Natomiast ci, którzy uważają Sardanapala11 za szczęśliwego, albo Smindyri-desa z Sybaris12, albo kogoś innego spośród żyjących życiem oddanym rozkoszy, ci wszyscy, jak się zdaje, szczęście upatrują w przyjemności. Inni znów

czyli, jak się mówi, może je konstruować. Gdyby się Fasseii), i w oglądaniu tym będzie ono stanowiło daną absolutną. Dane jest wówczas jako coś istniejącego, jako czego istnienie nie ma sensu wątpić. Mogę wpraw­dzie rozważać, co to jest za byt i w jakim stosunku po­zostaje jego sposób istnienia do innych, mogę dalej roz­ważać, co tutaj oznacza «bycie danym» (Gegebenheif), i mogę, kontynuując refleksję, doprowadzić do oglądania samego oglądania, w którym konstytuuje się to ‚bycie danym, resp, ten sposób istnienia. Ale cały czas poruszam się teraz na absolutnym gruncie, mianowicieuzupełnienia przez roz­ważenie pojęcia istoty i poznania istoty.
Tymczasowo ustaliliśmy, że z góry da się wyznaczyć pewną sferę danych absolutnych, i że jest to właśnie ta sfera, której potrzebujemy, jeż,eli nasz zamiar danym, to toż samo czynić będzie również i naoczność czysta, z tą tylko różnicą, że w drugim przypadku sąd syntetyczny będzie a priori pewny oraz apodyktyczny, w pierwszym zaś pewny tylko a posteriori i empirycznie. Ta bowiem za­wiera to tylko, co napotyka się w przypadkowej naoczności empirycznej, tamta natomiast zawiera to, co w czystej naoczności z konieczności musi się dać zna­leźć18, gdyż jako naoczność a priori jest nierozłącznie połączona z pojęciem przed wszelkim doświadczeniem lub poszczególnym spostrzeżeniem.muszą się dać wyprowadzić praktyczne prawidła dla każdej rozumnej natury, a więc także dla ludzkiej.
* Posiadam list od zmarłego już znakomitego filozofa Sulzera, w którym pyta on mnie: co też może być przy­czyną tego, że nauki, do cnoty się odnoszące, chociaż są dla rozumu tak przekonywające, jednak tak mało skutków wy­wierają. Spóźniłem się z odpowiedzią, bo starałem się ją zrobić wyczerpującą. Atoli nie brzmi ona inaczej, jak tylko tak, że nauczyciele sami nie uporządkowali swych pojęć i chcąc rzecz „liberum arbitrium” w ogóle nie istnieje, że natomiast czynienie człowieka, jak wszystko inne w przyrodzie, następuje w każdym danym wypadku, jako skutek wynikający z koniecznością-to jeszcze i to dawałoby nam pewność, że w bezpośredniej samowiedzy nawet nie mogą tkwić dane, umożliwiające udowodnienie owego „liberum arbitrium”, stanem, a stan najlepszy dotyczy tego, co najlepsze76. Najlepszą natomiast rzeczą jest 1191 b umiar pomiędzy niedostatkiem a nadmiarem, albowiem ze względu na jedno i na drugie ludzie zasługują na naganę: i ze względu na nadmiar, i ze względu na niedo­statek. Wobec tego, jeżeli umiar jest rzeczą najlepszą, umiarkowanie jest pewnego rodzaju środkiem pomiędzy nieumiarkowaniem a brakiem wrażliwości. Umiar więc odnosiłby się do tego rodzaju rzeczy, a umiarkowanie tyczy się uczuć przyjemności i przykrości, ale nie wszystkich i nie pierwszych lepszych. Bo jeżeliPostawiłem tu obok siebie oglądowe spostrzeżenie re­fleksyjne i wyobraźnie. Postępując w ślad za medytacją Kartezjusza, najpierw należałoby opracować spostrzeżenie; w pewnej mierze odpowiada ono tak zwanemu spostrze­żeniu wewnętrznemu tradycyjnej teorii poznania, choć na pewno jest to pojęcie wieloznaczne.
Każde przeżycie intelektualne i każde przeżycie w ogóle, jeśli zostało spełnione, może zostać ! uczynione przed’miotern czystego oglądania i uchwytywania (przez indywidua psychiczne. Krytyka po­znania ma raczej rozjaśnić, doprowadzić do jasnościo które się pytano. W ten sposób rozstrzygniecie nasze otrzymałoby, prócz uzasadnienia ustanowienia teorii poznania ma być wykonalny. W rzeczy samej, niejasność obarczająca poznanie odnośnie jego sensu czy istoty domaga się nauki o poznaniu, nauki, która zmie­rzałaby tylko do rozjaśnienia istoty poznania. Nie ma ona wyjaśniać poznania jako faktu przyrodniczego, nie ma badać przyrodniczych warunków, pod którymi przebiega poznanie, ani przyrodniczych praw związanych z jego rozwojem i przemianami; przebadanie tego wszystkiego jest zadaniem, które stawia sobie nauka naturalna, przy­rodnicza nauka o faktach psychicznych, o przeżyciach przeżywanych nam udało odnaleźć tę czystą naoczność i jej możliwość, to łatwo już dałoby się objaśnić, w jaki sposób w czystej matematyce są możliwe zdania syntetyczne a priori, a więc i w jaki sposób jest możliwa sama ta nauka. Albowiem podobnie jak naoczność empiryczna bez trud­ności umożliwia to, że za pomocą nowych przez samą naoczność nasuwanych orzeczeń syntetycznie rozsze­rzamy w doświadczeniu nasze pojęcie, które sobie tworzymy o jakimś przedmiocie naocznie empirycznego, omawianego dotychczas, jeszcze i uza­sadnienie rozumowe, za pomocą wniosku „a non posse ad non esse”*, a więc drogą, którą jedynie można ustalać negatywne prawdy „a priori”. Stałoby się więc wówczas podwójnie pewnym. Gdyż niepodobna przypuścić, że jest rzeczą możliwą, by istniała taka widoczna sprzeczność między bezpośrednimi orzeczeniami samo­wiedzy, a wynikami otrzymanymi na podstawie zasad czystego rozumu oraz zastosowaniem tychże do doświadczenia: wszak nasza własna samowiedza nie może być do tego stopnia kłamliwa.